Można było zagłosować za siostrę i sąsiadkę

Zwraca też uwagę na jeden szczegół. – Zdziwiło mnie, że przy zbieraniu podpisów wystarczyło podać imię i nazwisko, nikt nie pytał o PESEL. To oznacza, że każdy mógł się podpisać za kogoś innego albo przyjść kilka razy i złożyć podpisy w imieniu matki, siostry czy ciotki… – dodaje kobieta

źródło: http://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,23024522,o-wlos-mniej-zwolennikow-rzeszowa-niz-przeciwnikow-po-referendum.html


Zabrakło… dwóch głosów, by wniosek o przyłączenie Krasnego do Rzeszowa trafił do wojewody, a następnie do rządu.

Mieszkańcy Krasnego są rozgoryczeni tym, że #konsultacje w sprawie #przyłączenia do #Rzeszowa odbyły się “po cichu i na ostatnią chwilę”. Kolejny przejaw nie liczenia się władz ze społeczeństwem.