Gmina Krasne do Rzeszowa

Duży Rzeszów to nasz wspólny interes

Rozmowa z Tadeuszem Ferencem, prezydentem Rzeszowa

Rzeszów konsekwentnie stara się o kolejną zmianę granic. Jednak w ostatnich latach powiększył się ponad dwukrotnie…

To prawda, Rzeszów byt najmniejszym miastem wojewódzkim w Polsce i powiększając się o ponad 100 proc., znacznie umocnił swoją pozycję w kraju. Pamiętajmy jednak, że nadal jest niedużym, niespełna 200-tysięcznym, miastem. Niektórzy pytają, dlaczego ma być mocny i duży? Musimy popatrzeć na problem trochę szerzej i bardziej perspektywicznie. Na rozwój miasta i regionu nie możemy patrzeć przez pryzmat najbliższego roku czy dwóch. Należy spojrzeć 15, 20 lat do przodu i w tym kontekście wzmacnianie rangi miasta wojewódzkiego, które przecież oddziałuje na cały region, jest niezwykle istotne.

Dlaczego?

Dlatego, żeby gdy ktoś zacznie realizować zapowiedzi o zmniejszeniu liczby województw, nie pomyślał o likwidacji województwa podkarpackiego. Chyba nie muszę tłumaczyć, z czym to by się wiązało. Ile osób straciłoby pracę, chociażby w związku z likwidacją np. urzędu marszałkowskiego, wojewódzkiego, oddziałów wojewódzkich instytucji centralnych.

To istotne, ale załóżmy, że województwo przetrwa…

Nowe tereny i możliwości ich uzbrajania, które posiada Rzeszów, oznaczają kolejne inwestycje i miejsca pracy, nowe osiedla mieszkaniowe i rozwój budownictwa indywidualnego. Musimy zrobić wszystko – i jesteśmy to winni naszym dzieciom i wnukom – żeby Rzeszów był prawdziwą metropolią, uznawaną w dokumentach rządowych. Za tym pójdą olbrzymie pieniądze dla regionu.

Jednak mieszkańcy okolicznych sołectw patrzą, jak im się żyje dziś i co będzie jutro. Jak ma pan zamiar przekonać ich do poparcia inicjatywy zmiany granic?

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie przekonam wszystkich. Choć wymierne korzyści dla mieszkańców terenów włączonych do miasta są widoczne bardzo szybko. Wystarczy dziś odwiedzić nowe osiedla, które jeszcze nie tak dawno były sołectwami w okolicznych gminach. Zapytać ludzi, jak im się żyje, zobaczyć inwestycje: nowe drogi, szkoły, żłobki i przedszkola, domy kultury i infrastrukturę komunalną. To są fakty, bronią się same. Zapewniam, że każdy nowy teren, który wejdzie do Rzeszowa, będzie traktowany priorytetowo. Ważna jest również kwestia komunikacji. Nowoczesne autobusy MPK dotrą do każdego zakątka, a ceny biletów na terenie miasta są niższe niż poza nim.

A gdyby udało się połączenie Rzeszowa z całą gminą Krasne?

Wtedy w ciągu 5 lat otrzymalibyśmy dodatkowy bonus z podatków, w wysokości ponad 100 mln zł. Mówię to z pełną odpowiedzialnością: cała ta kwota zostałaby zainwestowana w teren dzisiejszej gminy Krasne!

Jednak wtedy odbyłyby się wcześniejsze wybory samorządowe…

Racja. I – oczywiście – wcale nie muszę ich wygrać. Dlatego przygotowałem uchwałę w tej sprawie i będę wnioskował do rady miasta o jej przyjęcie. Właśnie po to, aby kolejne władze realizowały dzisiejsze deklaracje.

Na terenach okolicznych gmin słychać głosy, że po przejściu do Rzeszowa będą likwidowane szkoły i inne instytucje.

To absolutna nieprawda. Nigdy nie zlikwidowaliśmy żadnej szkoły, i tego nie zrobimy. Wręcz przeciwnie, powstają nowe placówki oświatowe i domy kultury. Nowa szkoła powstała na Załężu i to był główny postulat mieszkańców. Wiem, że nie wszyscy dziś pamiętają, ale teren przy ul. Błogosławionej Karoliny, gdzie wybudowaliśmy żłobek, przedszkole i nowoczesny zespół szkół, jeszcze kilka lat temu był w gminie Świlcza i rosły tam pokrzywy. Dziś jest piękne osiedle. Dodam również, że nauczyciele zyskują finansowo. Krążą także pogłoski o likwidacji ochotniczych straży pożarnych, kół gospodyń… Aż mi się nie chce wierzyć, że ktoś rozpowszechnia takie brednie. OSP działają na terenie Rzeszowa i – oczywiście – na terenach przyłączonych. Ale to nie wszystko. Dbamy o to, aby były doskonale wyposażone, kupujemy sprzęt i nowoczesne wozy bojowe, budujemy remizy. Wspieramy działające na terenie miasta koła gospodyń i zespoły ludowe. Kupujemy nowe instrumenty i stroje. Pomagamy także klubom sportowym.

A co z podatkami?

Są porównywalne, a w wielu przypadkach – niższe. Nie naliczamy podatków za budynki gospodarcze, zlikwidowaliśmy opłatę od posiadania psów.

Dla mieszkańców bardzo istotna jest jakość życia. Mogą liczyć na jej poprawę?

Zdecydowanie. Oświetlenie przez całą noc, odśnieżanie, koszenie i sprzątanie – do tych spraw przywiązujemy olbrzymią wagę. I – oczywiście – wiele drobnych, ale poprawiających jakość życia inwestycji. Przykład? Chodniki, którymi dzieci chodzą do szkoły.

Kto zdecyduje, jakie inwestycje na tych terenach powinny być realizowane w pierwszej kolejności?

Mieszkańcy! Przed przygotowaniem każdego budżetu spotykamy się z mieszkańcami wszystkich osiedli i wtedy zapadają decyzję. Spotkam się również z mieszkańcami terenów, które chcemy przyłączyć. To oni powiedzą, czego potrzebują i jakie inwestycje należy realizować. Choć przyznam szczerze, że już dziś mamy w tym zakresie spore rozeznanie. W tym miejscu chciałem podziękować członkom komitetów lokalnych, które powstają na terenach gmin i wspierają ideę powiększenia Rzeszowa.

źródło: http://www.rzeszow.pl/miasto-rzeszow/rozszerzenie-granic-miasta/duzy-rzeszow-to-nasz-wspolny-interes

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *